19 sierpnia , 2010

Moja mała projektantka – czyli dzieci projektują dom dla Truskawkowego Ciastka

Zaszufladkowany do: Masa solna — Joanna @ 20:41

Biała kartka, stare pudełko z dużą ilością kolorowych kredek, głowa pełna niestworzonych dziecięcych pomysłów… W tym pudełku kredki, niektóre z nich już bardzo wyrysowane, króciutkie. Jakby kolorowe rysiki umknęły gdzieś w bezkresie minionych rysunków dziecięcych. Wszystkie obrazki, które moje dzieci narysowały bądź namalowały znalazły swoje miejsce w specjalnym kartonie. Każdy rysunek jest dla mnie wyjątkowy, każdy na swój sposób ciekawy, z każdego można odczytać niezwykłe niekiedy odczucia malutkich rozumków. Zawsze kolorowe, przejrzyste, spokojne, niezwykle pomysłowe i zaskakujące.
W kartonie są obrazki z czasów, kiedy Zuzia i Anielka dostały od nas kredki, stawiały pierwsze kreski, kropki, pierwsze bazgrołki. Prawdziwe kulfony ale jakież urocze! Potem zaczęło się pojawiać coś, bliskie kształtom człowieka. Byłam to zwykle ja-mama i tata. Z czasem kwiaty, drzewa, słońce i my zaczęliśmy być wyraźniejsi. Rysunki nabrały pięknych barw, wyrównanych kształtów, spostrzec mogliśmy uczucia, kryjące się na twarzach ludzi z obrazka. Na każdym rysunku mama była uśmiechnięta. Każdy, kto był narysowany dostawał, jakby w prezencie na powitanie piękny czerwony uśmiech na twarzy. Moje dzieci bardzo lubią rysować. Często się zdarza, że kilka godzin dziennie zajmują się tylko rysowaniem i za każdym razem tworzą coś innego, nowego. Wychodzi im to coraz lepiej. Kiedyś, jak Zuzia narysowała konika (tak twierdziła), to chyba tylko ona go dostrzegała na obrazku. Dla mnie to były jakieś kreski w nieładzie i choć bardzo się starałam za nic nie mogłam dopatrzeć się konika. Dzisiaj, kiedy od tego ostatniego czasu narysowała konia już pewnie z kilkadziesiąt razy, to dzięki temu tak potrafi go naszkicować, że ja tak bym nie umiała, choć przyznam, że bardzo bym chciała:-) Ale jak widać, wystarczy dużo rysować i dojdzie się do wprawy.
Dzisiaj dziewczynki mają Zuzia 7 lat a Anielka 5 lat. Kiedy dorosną, kiedy będą już miały może 18 lat, podaruję każdej z adobelovers.com nich karton z ich rysunkami. Myślę, że to wspaniałe przeżycie zobaczyć swoje dzieła, jak się było jeszcze dzieckiem. Tak myślę. Ja bym tak chciała.
Jakoś tak wyszło, że zatopiłam się myślami i pisaniem, odchodząc od tematu, ale ja już tak mam ;-) Jak już wiecie, zrobiłam z masy solnej figurkę z bajki Truskawkowe Ciastko. Moje dzieci z zaciekawieniem obserwowały każdy kolejny etap lepienia i malowania. Ponieważ tak na prawdę to one były najlepiej zorientowane w bajce, bo ją bardzo lubią, więc co jakiś czas podpowiadały mi co i jak powinnam zrobić. Widać było, że cieszyły się, że robię coś, co je interesuje, coś z ich maleńkiego jeszcze świata. Zaczęły rysować Truskawkowe Ciastko, podglądając z bajki i z obrazka na pudełku od płyty. Jeśli chodzi o domek dla Truskawki, to budowa już się rozpoczęła. Razem z Mężem ładnie ukształtowaliśmy domek w sposób, który opiszę pewnie w następnym poście. W trakcie robienia domku jedną z córeczek, Zuzię tak wciągnęło, że zrobiła mi cały, duży projekt domku. Narysowała wszystko, co uważała, że powinnam zrobić. Okazało się, o czym wcześniej nie wiedziałam, że Truskawkowe Ciastko ma pieska a on również ma swój domek w kształcie truskawki. Już nieraz zauważyłam,  że dzieci dostrzegają więcej szczegółów, niż dorośli. Teraz muszę dorobić drugi domek i pieska. Bardzo mi się spodobało, że Zuzia tak sama zaangażowała się, aby mi pomóc. To jest na prawdę bardzo miłe uczucie, kiedy można robić coś całą rodziną. To wspaniale mieć takie kreatywne dzieci. Mnóstwo pomysłów, wiara w to, że się uda, pełne pozytywnej energii tworzą i tworzą. Oby już tak zostało.

Projekt domku Truskawkowego Ciastka, w wykonaniu Zuzi

Pozdrawiam wszystkich ciepło i życzę dużo uśmiechu!!!