Truskawkowe Ciastko, figurka z masy solnej już gotowa!
Kiedy przyszedł mi do głowy pomysł zrobienia figurki Truskawkowego Ciastka, gdy wygniotłam już kulkę masy solnej i powoli zaczęłam ją zamieniać w postać wesołej dziewczynki, nie spodziewałam się, że aż tyle to czasu i pracy będzie ode mnie wymagało. Ta niewiedza ma swoje plusy, bo nie jestem pewna, czy bym się tego podjęła, gdybym wiedziała, że tak wiele godzin będzie na to potrzeba. Lubię prace, które wymagają ode mnie bycia szczegółową. Nieraz to nawet nie potrafię inaczej, choć na przykład można by było pominąć to czy owo. Próbowałam jakiś czas temu swoich sił w robieniu figurek z masy plastycznej Apoxie Sculpt i to dużo mniejszych od tej, którą dzisiaj pokazuję. W skali 1:43 i 1:25, gdzie postacie były na prawdę bardzo małe i muszę przyznać, że wyszło mi to dosyć dobrze. Kiedyś zrobię zdjęcie i pokażę Wam, jak to wygląda.
Dzisiaj chciałam powiedzieć kilka słów o Truskawkowym Ciastku, mojej figurce z masy solnej, którą nareszcie skończyłam malować. Robiłam to na raty, bo warunki mi na to niestety nie pozwalały. Kiedy na przykład w nocy nie mogłam zasnąć, a moja Kochana rodzinka smacznie sobie spała, zabrałam się do pracy. Uszykowałam małe pędzle, farby akrylowe, wodę, dobre światło i malowałam do świtu. Aż ptaszki, zamieszkałe pod naszym dachem, pięknie świergotać serenadę poranną zaczęły. Rano wykorzystałam godzinkę na spanie, ale nie trwało to długo. Można by powiedzieć, że miałam pasiaste sny, jak Tygrysek w “Kubusiu Puchatku”
Kilkugodzinne nocne malowanie kolorowych pasków na bluzce Truskawkowego Ciastka sprawiło, że nawet po położeniu się malowałam je nadal. Ten natrętny sen kazał mi wstać i zająć się robieniem śniadania dla moich Kochanych śpioszków
Malowanie trwało długo, ale warto było być cierpliwą, bo rezultat zaskoczył mnie samą.
Figurkę truskawkowego ciastka pomalowałam farbami akrylowymi. Jak wyglądała przed malowaniem, można zobaczyć tutaj. Pierwszy raz zastosowałam też techniki używane przez modelarzy, do podkreślenia świateł i cieni, a mianowicie washowanie i przecierkę suchym pędzlem, inaczej brushowanie. Napiszę o tym więcej, może się komuś z Was przyda.
Washowanie ma na celu uwydatnienie cieni, szczególnie na jasnych powierzchniach, a polega na nakładaniu na wgłębienia bardzo rozcieńczonej ciemnej farby, która tam rozlewa się i gromadzi w większej ilości w najgłębszych miejscach, dając ładny efekt gładkiego cieniowania.
Metoda suchego pędzla dla odmiany, służy rozjaśnianiu ciemniejszych miejsc, zwykle krawędzi. Suchy pędzel wykonujemy tak, że umoczony w białej (lub innej jasnej) farbie pędzel wycieramy do sucha w chusteczkę tak, że właściwie już nie maluje. Takim pędzlem przecieramy krawędzie, które chcemy rozjaśnić. W magiczny sposób, właśnie na krawędziach pozostanie niewielka, ale widoczna ilość jasnej farby, która daje bardzo dobry efekt.
Przyciemnianie washem i rozjaśnianie suchym pędzlem połączone razem sprawia, że figurka tak pomalowana wygląda bardziej przestrzennie, bardziej naturalnie.
Pomalowaną figurkę dla zabezpieczenia przed wilgocią polakierowałam. Mam w planie zrobić domek dla mojej Truskawki, ale to też pewnie trochę potrwa
W każdym bądź razie w myślach już planuję, jak go zrobić. Już się doczekać nie mogę!
Jak widać masa solna daje radę i jest równie dobra do lepienia figurek, jak inne tworzywa.
Dziękuję wszystkim tym, którzy do mnie zaglądają. Przesyłam słoneczne pozdrowienia z Truskawkowa!
Joanna










Przepiękna praca. Wyjatkowy talent, niesamowita precyzja, interesujące pomysły. Jestem Pani bardzo wdzięczna szczególnie za kursy krok po kroku. Ze wszystkich korzystam i świetnie się bawię, ja i moi najbliżsi. Niestety ostatnio moje “dzieła” z masy solnej zaczęły się po prostu roztapiać. Po wysuszeniu, pomalowaniu i lakierowaniu były twarde jak kamień, a po kilku – kilkunastu dniach powieszone w różnych miejscach w domu znów są miękkie i po prostu “rozłażą” się pod palcami. Proszę o pomoc, może jakąś radę co zrobić aby wykonane prace były trwalsze. Czy Pani też to się zdarzało? Dodam, że masę przygotowuje wg podanego przez Panią przepisu.
Pozdrawiam serdecznie, życzę sukcesów.
Komentarz - autor: Magdalena — 13 czerwca , 2010 @ 20:31
Jestem pod ogromnym wrażeniem, Truskawkowe Ciastko jak żywcem z bajki wyjęta
Piękna jest !
Pozdrawiam serdecznie Joasiu
Komentarz - autor: Beata — 13 czerwca , 2010 @ 21:48
Efekt koncowy jest powalajacy! Wow! Truskawkowe ciasteczko prezentuje sie niesamowicie! Teraz to prawdziwy skarb – tyle pracy i serca wlozylas w jego stworzenie! Pozdrawiam!
Komentarz - autor: alexls — 14 czerwca , 2010 @ 3:02
Wyszło naprawdę pięknie.Joasiu jestem pod ogromnym wrażeniem. Sama coś tam z masy solnej lepiłam i wiem na czym ta technika polega, ale ulepienie takie arcydzieła.Figurka podobała mi się już przed malowaniem ,a tera aż mnie zatkało. To prawdziwe dzieło sztuki-pozdrawiam
Komentarz - autor: eve-jank — 16 czerwca , 2010 @ 7:03
Dziękuję Kochani!!! Bardzo, bardzo

Magdaleno, bardzo się cieszę, że pomocne były dla Ciebie kursy lepienia z masy solnej. Miło wiedzieć, że ktoś z tego korzysta
Jeśli chodzi o problemy z przechowaniem masosolnych prac, to mnie również takowe się zdarzyły, niestety. Ponieważ miałam ich dosyć dużo i nie miałam ich gdzie przechowywać, dobrym miejscem wydała mi się podłoga pod kredensem. Myślałam przede wszystkim, że nikt ich nie stuknie, nie zrzuci, nie zniszczy, miejsce wydało mi się bezpieczne. Po jakimś czasie, gdy zajrzałam pod kredens, aby je wyciągnąć (chciałam komuś sprezentować) i jak zobaczyłam moje anioły popękane, zdeformowane, połamane, to aż się popłakałam. Tam było po prostu za wilgotno a one były jedynie w kartonie. Choć wcześniej dobrze wyschły, zagruntowałam je, polakierowałam po trzy razy każdy, to i tak zniszczyły mi się w takich warunkach. Może Twoje anioły też były narażone na wilgoć i stało się nimi to samo, co z moimi kiedyś. Dodam jeszcze, że wcześniej mnie ani obdarowanym nie zdarzało się to. Jednak, gdy moja Mama w kuchni miała powieszonego na ścianie aniołka a były właśnie święta, czyli czas intensywnego gotowania, to przez parę, unoszącą się po całej kuchni, aniołek zwyczajnie zmiękł i spadł ze ściany.
Ja staram się lakierować przynajmniej trzy, nieraz nawet cztery razy, aby jak najbardziej uchronić go przed wilgocią.
Pozdrawiam cieplutko!!!
Komentarz - autor: Joanna — 16 czerwca , 2010 @ 14:33
Dziękuję ogromnie za odpowiedź. MOje aniołki wisiały przy oknie, często uchylonym więc faktycznie mógł im zaszkodzić nadmiar wilgoci. Myślałam może, że są jakieś sposoby na 100%zabezpieczenie przed zniszczeniem.
Jeśli mogę jeszcze o coś prosić… to skromniutko proszę o kurs zrobienia jakiś figurek pary młodej. Szykuje mi się kilka ślubów w rodzinie w tym jeszcze roku i bardzo chciałabym zamiast mało oryginalnej kartki podarować młodym coś własnoręcznie wykonanego. Próbuję sama ale opornie mi idzie, a jestem pewna, że z kursem przygotowanym przez Ciebie Joasiu na pewno uda mi się stworzyć coś ładnego:) Więc jeśli będziesz kiedyś miała ochotę… Będę ogromnie wdzięczna.
Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję za odpowiedź i zainteresowanie.
Komentarz - autor: Magdalena — 18 czerwca , 2010 @ 15:51
Witam!
) ale mnie korci ten aniołek… musze go zrobić z synkiem
))
Będę Pani nową fanką
pozdrawiam i zareklamuję tę stronę znajomym!
Komentarz - autor: Ilona — 26 czerwca , 2010 @ 0:34
witam serdecznie.Kobieto jesteś rewelacyjna,te prace to super sprawa.odgapię troszke pomysłów.pozdrawiam
Komentarz - autor: BASIA — 2 lipca , 2010 @ 18:06
Witam,
Gratuluję wspaniałej pracy!! Sama zmagam się z masą solną i próbuję udowodnić, że można zrobić z niej naprawdę wszystko, a przynajmniej wiele – nie tylko aniołki, jak sądzą niektórzy. Próbowałam robić stojące figurki, ale żadna nie była tak dobra jak twoja. Proszę cię o małą radę – jak zrobić taką trójwymiarową figurkę, jak ją suszyć, czy potrzebny jest szkielet?
pozdrawiam i życzę wielu inspiracji!
Komentarz - autor: Monique — 9 lipca , 2010 @ 19:27
Bardzo proszę o oddanie głosu na ‘kurczaki Martyny’ w konkursie na blogu http://nasolsobie.blox.pl/
POZDRAWIAM ;*
Z góry bardzo bardzo dziękuję.
p.s- Strasznie podobają mi się Pani prace, często tu zaglądam
Komentarz - autor: Martyna — 7 sierpnia , 2010 @ 15:11
Witam Wszystkich bardzo ciepło i dziękuję ślicznie za Wasze miłe komentarze.

Właśnie wróciliśmy z wakacji i dlatego dopiero teraz mogę odpisać na niektóre pytania.
Monique, pytałaś, jak robię takie trójwymiarowe figurki. Zaczynam od zrobienia szkieletu z drutu (kształt szkieletu – dzieci w początkowym okresie takiego prostego ludka rysują, złożonego z kresek-nogi, ręce, tułów i kółka-głowa). Myślę, że w miarę zrozumiale napisałam;-) Jak zrobię kurs, to i zdjęcia będą. Na gotowy szkielet najpierw nakładam kulkę (kształt głowy) i od razu ją odpowiednio formuję. Już po naklejeniu pierwszej części do szkieletu robię jedną bardzo ważną rzecz. Suszę ją suszarką do włosów, aby nie ruszała się, nie opadała i nie traciła swoich kształtów. Kilka minut przeznaczam na suszenie, to zależy od wielkości części. Wystarczy, że wyschnie wierzchnia warstwa i można robić dalej. Następnie naklejam tułów – suszę, potem ręce – suszę, nogi… Potem pozostają już detale, dopieszczanie naszej figurki z każdej strony, malowanie. Ja z nią tyle czasu byłam, że się zaprzyjaźniłyśmy ze sobą i codziennie uśmiecha się do mnie radośnie zza szyby kredensu:-) Monique, jeśli czujesz niedosyt w odpowiedzi, czekam na pytania
Magdaleno, kurs robienia pary młodej… Myślę, że to bardzo fajny pomysł na zrobienie takiego kursu. Na pewno się o to postaram. Zawsze bardzo mnie cieszy, jak ktoś chce dać komuś w prezencie to, co sam zrobił i zna tego wartość. Godne pochwalenia
Pozdrawiam Wszystkich bardzo ciepło i ogromniaście ściskam!!!
Komentarz - autor: Joanna — 19 sierpnia , 2010 @ 10:34
Pięknie zrobione, podoba mi się
Komentarz - autor: Tomasz — 21 sierpnia , 2010 @ 9:49
Jestem zachwycona pani figurkami, są cudowne, uwielbiam robić różne ciekawe rzeczy z moją kochaniutką córeczką , napewno zrobię jej ulubione postacie z bajeczek właśnie tą metodą trójwymiarową, mam nadzieję że coś mi tam wyjdzie.:) Dziękuję za inspirację:) wszystkie pani prace są niesamowite. Pozdrawiam i od dziś jestem pani fanką napewno będę tu zaglądać.
Komentarz - autor: Monia — 13 października , 2010 @ 20:19
Jestes niesamowita!Emilly wyszla fantastycznie,jak zywa!
Podziwiam!
Serdeczne pozdrowienia!
Komentarz - autor: Kropelka — 25 września , 2011 @ 7:46
Jestem pod ogromnym wrażeniem. serdecznie gratuluje talentu. Przepiękne
Komentarz - autor: Kasia — 10 listopada , 2011 @ 18:43