22 maja , 2008

Magiczne Drzewo

Zaszufladkowany do: Korzenioplastyka — admin @ 22:39

Korzeń, który chciałam Wam pokazać, już dawno uraczył mnie swym pięknem. Dokładnie nie pamiętam, gdzie go znalazłam, ale pewnie na jednej z moich leśnych wędrówek sprzed lat:-) Jakoś tak wyszło, że długo czekał na swoją kolej. Chyba mu się opłaciło, bo za swoją cierpliwość dzisiaj pochwalić się może swoją niezwykłością i pięknem kształtów, przypominających do złudzenia stare drzewo. Wydobywając owe kształty z wdzięcznie poddającego się moim dłoniom kawałka korzenia, poznawałam jego tajemnice. Gdy czule się nim zajmowałam, jakby z wdzięczności, opowiadało mi swoją historię. Wsłuchiwałam się w jego niezwykłe opowieści,a moja bujna wyobraźnia bez chwili zwątpienia poddawała się każdemu odczuciu.
Kiedy było jeszcze młodym drzewkiem, rosnącym u boku ludzi o dobrym sercu i ich dzieci, zawsze wesoło biegających wokół niego, niespodziewanie i na zawsze już zostało oddzielone od tego miejsca i przesadzone zupełnie gdzie indziej. Od tego czasu codziennie wyglądało w stronę domu i ludzi, za którymi bardzo tęskniło. Brakowało mu śmiechu dzieci, dźwięków nabierania wody ze studni na środku podwórka i widoku gospodarza, gdy codziennie o świcie wyruszał do pracy. Jego strapioną minę, owianą nicią przemijającego czasu, widać szczególnie na czwartej fotografii. Lata tęsknoty wyrzeźbiły w nim postać wiecznego starca, który jak posąg wbija swój wzrok w dal.
Zimą widać było powyginane w jedną stronę potężne konary drzewa, wiosną jego tęsknotę zakrywała bujność niezwykle zielonych liści a jesienią płakało, zrzucając na ziemię swój ciężki, brązowy płaszcz.
Magicznym urosło i Magicznym dla mnie zostało do dziś.

korzenioplastyka, korzeń korzenioplastyka, korzeń korzenioplastyka, korzeń korzenioplastyka, korzeń
korzenioplastyka, korzeń korzenioplastyka, korzeń korzenioplastyka, korzeń  

20 maja , 2008

Baobab

Zaszufladkowany do: Korzenioplastyka — Joanna @ 11:08

Nad glinianką , której brzeg był właśnie odnawiany, znalazłam ciekawy korzeń, częściowo zanurzony w wodzie. Pamiętam, że jak chciałam go oderwać od grubego pnia, pozostałego po ściętym drzewie, musiałam uważać, aby nie fiknąć do wody :-) . Razem z “wielką pomocą” moich dzieci zaniosłyśmy korzeń do domu. Nie ma to, jak pomoc dzieci. Dość, że sama wyglądałam, jakbym taplała się w błotku, to jeszcze one wysmarowane, no bo przecież tak ciężko pracowały ;-) Kochane żabki. Czego się nie robi dla kawałka drewna :-)

Od razu chciałam się za niego zabrać, ale niestety musiałam poczekać, aż podeschnie. Często tak jest, że gdy znajdę jakiś piękny okaz, to chciałabym go od razu ślicznie wyczyścić, wypucować, wypieścić z każdej strony. Jednak ogromnie fascynujące jest już samo znalezienie jakiegoś cudeńka, wejrzenie w głąb niego i natychmiastowa wizja, jak po obróbce będzie wyglądało.
Korzeń okazał się tak śliczny, jak myślałam. Najbardziej przypominał mi BAOBAB ze swoim niespotykanie szerokim pniem, pozbawiony już liści, powykręcany ze starości, nagięty wiatrem w jedną stronę i opalony w pożarach sawanny. Kształty ma naprawdę ujmujące, niestety zdjęcia nie są w stanie tego oddać, musiałyby być trójwymiarowe, ale od czego jest wyobraźnia :-) .
Szeroka część wygląda jak zastygła drewniana lawa, wylewająca się kiedyś z drewnianego wulkanu. Powierzchnia po wypolerowaniu i nawoskowaniu jest satynowo gładka i co ciekawe ma wiele odcieni brązu, od jasnego do całkiem ciemnego, mimo że nie była niczym zabarwiana. Być może to efekt wilgotnego środowiska w którym ten korzeń rósł latami, zanim trafił do mnie.
Teraz cieszy oczy na stoliku na poddaszu. A ja cieszę się, że go mam :-)

korzenioplastyka, korzeń jak baobab z przodu korzenioplastyka, korzeń jak baobab z tyłu korzenioplastyka, korzeń jak baobab z boku korzenioplastyka, korzeń jak baobab - zbliżenie drzewo.jpg